2008-12-21 12:13
 Oceń wpis
   

 Przez internet można już wszystko, włącznie z seksem (choć do dzisiaj nie bardzo wiem jak ale mniejsza o to). Popularne są w internecie zakupy, aukcje, licytacje, banki i "nasza klasa", ale niezbyt narazie niezbyt popularnym zjawiskiem jest łączący jakoby powyższe dziedziny - tzw. "social lending". Za pomocą tej formy, mamy (w założeniu) pożyczać sobie pieniądze jak na aukcji (ebay, allegro), budując sobie przy tym pozytywną historię transakcji, stając się wiarygodnym klientem (pożyczającym, lub biorącym pożyczkę) ewentualnie będąc zdemaskowanym jako nieuczciwy użytkownik. Od kilku lub kilkunastu miesięcy zaistniały w polskim internecie tego typu miejsca, a co jakiś czas pojawia się w "internetowej prasie" informacja o kolejnych sukcesach, podpisanych umowach z nowymi firmami partnerskimi lub pobiciu kolejnych rekordów w obrotach. Ale faktem jest, że wśród publiki poruszenia wielkiego nie ma. Trudno powiedzieć, czy trzeba poczekać na to, aż pośrednictwo "social lending" okrzepnie, przyzwyczai nas i zdobędzie zaufanie, a wtedy stanie się dobrą konkurencją dla banków, które już nie tylko będą się "prztykać" między sobą, ale znajdzie się ktoś kto im piach w szprychy będzie sypał zupełnie z boku. A może pozostanie to na zawsze sportem dla kochających dreszczyk emocji. Bo ok, mogę wiedzieć o moim dłużniku wszystko, mogę mu wysłać jakąś kwotę i czekać na spłatę z zyskiem, ale jaką mam gwarancję, że nie trafiam na cwaniaka, który wykiwał wszystkie banki, gra w kotka i myszkę z komornikami, z wpisów w BIKu nic sobie nie robi, a teraz śmieje się mi prosto w monitor, kiedy zastanawiam się jak zachęcić go do zwrotu pożyczonych pieniędzy? Wprawdzie kokos.pl lub finansowo.pl lub (cokolwiek) wyglądają ładnie i oferują pewnego rodzaju możliwość sprawdzenia delikwenta np.: w BIK, ale gdy dojdzie do realnego problemu, czy wszystkie regulaminy wystarczą aby wywrzeć wrażenie na doświadczonym kombinatorze, a nawet na młodocianym kombinatorku, za którego koniec końców będzie płaciła mama?

Z drugiej strony, choć  pożyczka bez bik przez internet jest dość obiecującym powiewem świeżości, to znając choćby sceny z filmu "Dług", kiedy to miło wyglądający i budzący zaufanie "pan", potrafi zmienić się w bezwzględnego egzekutora długów (wydumanych), to czy tymbardziej w internecie nie natrafimy na podobną sytuację? Trudno powiedzieć.

Na dzień dzisiejszy fora internetowe nie huczą ani od wielkich skandali i przekrętów związanych z utratą pieniędzy, ani o licznych historiach sukcesów i korzyści z korzystania z social lendingu. Może to świadczyć o tym, że finanse to dość intymny obszar, którym nie chcemy się zbytnio przechwalać (czy w internecie jest jednak jakiś temat tabu?) albo popularność jest znikoma.

 

Tagi: Social lending
kategoria: Ogólne




Najnowsze komentarze


O mnie


Kategorie
 
Ogólne
 


Moje linki
 


Ulubione blogi
 


Archiwum
 
Rok 2008